Poszukaj muszli na brzegu morza

Poszukaj muszli na brzegu morza,
w brunatnych algach, zielonej wodzie,
nadejdzie chwila, gdy dojrzysz ja wreszcie,
choć taka chwila nie zdarza się co dzień…..

Taka chwila nie zdarza się co dzień…..

To było naprawdę sympatyczne, sentymentalne spotkanie. Majka Jeżowska na koncercie zorganizowanym przez Stowarzyszenie Wszystkie Dzieci Nasze Są, porwała serca nie tylko dzieciaków, ale chyba głównie rodziców. Cytowana przeze mnie piosenka Zbigniewa Wodeckiego, śpiewana przez Majkę Jeżowską w Rzepienniku uświadamia nam, że pewne rzeczy nam umykają, zachwycamy się nimi a potem …

A potem muszlę zabierzesz ze sobą
do domu w Kielcach, Warszawie, czy Łodzi,
i uśnie w cieniu pożółkłych firanek,
zszarzeje w kurzu na starej komodzie,
lecz przyjdzie chwila, gdy dojrzysz ja znowu
i weźmiesz w dłonie,…

Dzięki determinacji i niezwykłemu uporowi w dążeniu do celu , jaki przyświeca członkom zarządu Stowarzyszenia Wszystkie Dzieci Nasze Są,  mogliśmy odkurzyć nasze wspomnienia .

To sobotnie spotkanie stanie się dla wielu taką właśnie muszelką, którą zabiorą w swoich sercach do domów, aby kiedyś znów wrócić do tych cudownych chwil.

Wśród deszczowej aury, w gąszczu kolorowych parasolek, kapturków i gumowców urzekające było to,  co można było dostrzec na scenie. Występy artystów, tych małych i dużych, sprawnych i sprawnych inaczej, znanych i całkowicie obcych sprawiły, że  dla widza-obserwatora , choroba czy niepełnosprawność nie ma najmniejszego znaczenia. Jedyną różnicą było to, artyści sprawni inaczej wkładają w każdy występ całą swoją duszę i ciało. Jak tańczą to „iskry lecą”, jak śpiewają to „na całe gardło”- są tak prawdziwi i …..tak szczęśliwi.

I to chyba jest to, o co z takim uporem walczą- wbrew wszystkiemu, czasem na przekór ludzkiemu gadaniu- członkowie Stowarzyszenia Wszystkie Dzieci Nasze Są.  Chcą po prostu podarować tym niezwykłym dzieciom , młodym ludziom to ,czego tak bardzo pragną- radość , akceptację, odrobinę słońca w ich trudnym życiu.

Prężna działalność Stowarzyszenia i wsparcie ze strony władz Gminy daje nadzieję na to, że społeczeństwo w końcu przestanie się bać i wstydzić niepełnosprawności, a pomaganie innym, wolontariat przestanie być kulą u nogi i stanie się naszą piękną miejscową tradycją.

„…A osobę niepełnosprawną trzeba przede wszystkim dostrzec, zbliżyć się do niej i wtedy dopiero można zobaczyć w niej zwyczajnego człowieka, który tak samo jak my, ma uczucia, talenty, ambicje, różne potrzeby i bardzo chce żeby go normalnie traktować. Lęk przed chorymi osobami wynika najczęściej z niewiedzy. Nie wiemy jak się zachować. Najchętniej byśmy się odwrócili – ten odruch też trzeba zrozumieć. Wszyscy chcielibyśmy być piękni, młodzi i bogaci przez całe życie. Na widok strasznie okaleczonej osoby odwracamy się odruchowo. Niektórzy się odwracają i uciekają, ale są też tacy, którzy potrafią się zatrzymać, i pomimo tego, że też się boją, w końcu zaczynają rozumieć, że to też zwyczajny człowiek, który może nie ma nóg, ale ma za to wózek i potrafi z tym żyć…”

Anna Dymna – aktorka, prezes fundacji „Mimo wszystko”

Bożena Brzęczek

stat4u