„Miłość na śmierć nie umiera”
Wieczorem 12 kwietnia 2019 z placu olszyńskiego kościoła wyruszyła potężna armia ludzi młodych, starszych, dzieci i osób niepełnosprawnych na Drogę Krzyżową która dla każdego uczestnika była wielką potrzebą serca. Uczestnicy drogi krzyżowej wzięli najpierw udział w wieczornej Mszy św, na koniec której otrzymali specjalne błogosławieństwo na nocną wędrówkę. Uczestników z przewodnikiem duchowym ks. Krzysztofem Chwistkiem zabrał ze sobą przygotowany wcześniej krzyż, który był Przewodnikiem i Znakiem przy rozważaniach każdej stacji drogi krzyżowej” Miłość na śmierć nie umiera”, aby doświadczyć spotkania z Tym, który umiłował nas do końca. Dla wielu była to droga przełomu; mierzenia się z własną słabością i przekraczanie ograniczeń. Doświadczania bólu i zmęczenia, ale także źródła siły by iść dalej. Dla wielu była to droga przełamywania lęków; wyjście poza strefę komfortu i przyzwyczajeń. Wreszcie, dla wielu była to droga odpowiedzi na pytania o sens miłości która przecież na śmierć nie umiera.
Podczas tego nocnego marszu nie było wymówek o brak czasu na modlitwę, refleksję, pojednania się z Bogiem i bliźnim, nie było pośpiechu mimo chłodu było ciepło od miłości . Zanurzając się w spokojnym mroku, uśpionych wiosek , śpiewie, modlitwie wiernych, idących krok po kroku można było słyszeć swoje serce bijące w rytm serca Jezusa, a wszystkie intencje tej drogi złożyć u Jego stóp. Wchodząc do kościoła w Rzepienniku Suchymi , mogliśmy chwile odpocząć i dziękowaliśmy Bogu za tę noc łaski, tutaj też została rozważona stacja drogi krzyżowej.
Niezależnie od tego ile stacji przeszli uczestnicy, a także czy z braku sił musieli zakończyć swoją wędrówkę przed końcem, było to podjęcie wyzwania. Pokazanie, że jest się gotowym na przekroczenie samego siebie, gotowym na przygodę spotkania z Bogiem inaczej niż w znany i sprawdzony wcześniej sposób. Włączona w dzieło drogi krzyżowej była także OSP z Olszyn, która czuwała nad bezpieczeństwem w czasie wędrówki. Tego wieczoru wyszliśmy wszyscy jako wspólnota na drogę przełomu, drogę bycia razem, mimo chłodu, zmęczenia z wielkiej potrzeby serca, bo prawdziwa miłość na śmierć nie umiera. Dziękuję wszystkim uczestnikom drogi krzyżowej i tym którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do zorganizowania i przeżycia drogi krzyżowej. „ Miłość lubi gdy się jej pomaga. Przestaje czuć się sama, lżej jej trochę i weselej. Na chwilę nie czuje ciężaru . Potem idzie się jej już pewnie”
Barbara Duran





